Płacić czy nie płacić? Czyli kto na nas zarabia i ile (mniej więcej)

Jako przedsiębiorca, który próbuje zaistnieć w internecie – na początek nieśmiało, wykupując domenę i stawiając swoją pierwszą stronę – prawie na oślep, bojąc się komu powierzyć wykonanie tego zadania oraz czy włożone pieniądze choć trochę się zwrócą poprzez napływ nowych klientów – narażeni jesteśmy na różne mniej lub bardziej uczciwe sposoby zdzierania z Nas kasy.

Również jako przedsiębiorcy ‘narażeni’ jesteśmy – przez to, że udostępniliśmy swój nr telefonu urzędowi, oraz różnym katalogom reklamowym – na wszelkiego rodzaju telefony od sprzedawców różnych niezbędnych usług.

Chciałam tu opisać jeden z takich przypadków dotyczących domen.

Każdemu z Nas wydaje się oczywiście, że nie da się złapać na coś takiego. Niestety jeden rodzaj firm stosuje niezbyt czyste zagrywki odwołując się do metod mających wzbudzić strach i atak paniki u klienta. A stąd już łatwo o szybkie decyzje – a nie daj boże ustną zgodę na podpisanie umowy.

Rozmowy wyglądają mniej więcej tak:

– Dzień dobry czy rozmawiam z właścicielem firmy „ta i ta”?

– Tak, dzień dobry o co chodzi? (Z nadzieją, myśląc, że to może nowy, zainteresowany klient)

– Czy jest Pan/Pani właścicielem domeny taita.pl?

– Tak (Być może chcą mi sprzedać jakiś pakiet reklam internetowych – ale nie dam się w to wrobić, bo słyszałem, że mała skuteczność)

Mamy informację, że jakaś firma z Gdańska wykupiła ostatnio domenę taita.net.pl. Czy to Pańska firma? Czy wie Pan coś o tym? Bo jeśli nie, możliwe jest, że ktoś pragnie podszyć się pod Pańską firmę w internecie, a to może być bardzo niebezpieczne dla wizerunku Pana firmy!

– (W tym momencie większość rozmówców ogarnia pierwsza fala paniki, jeśli nie ma się minimum wiedzy na temat domen, internetu, a nawet prawa. Tu następuje też bardzo intratna oferta treści: )

– Żeby uniknąć takich sytuacji proponujemy Panu pakiet ochronny, polegający na zastrzeżeniu wszystkich domen z nazwą Pańskiej firmy, tzn. net.pl, org.pl info.pl itp. To ustrzeże Pana firmę przed możliwością podszywania się przez osoby obce i nieupoważnione.

Teraz wyjaśnijmy wszystkie błędy i naciągnięcia, które występują w tej rozmowie ze strony rzekomego usługodawcy (idąc od góry, podkreślone kawałki tekstu)

1. ‘Mamy informację’ – Pierwsze słyszę, żeby ktoś udostępniał informacje o tym jaka domena została właśnie zarezerwowana lub wykupiona. Można sprawdzić czy domena jest wolna oraz istnieje możliwość śledzenia aukcji domen – na aukcję z reguły nie trafiają nazwy domen małych firm (nazwy własne), a szczególnie nie te z końcówkami: net.pl info.pl itp. – bo są po prostu zbyt mało atrakcyjne. Można natomiast śledzić kto i za ile zakupił takie domeny jak wakacje.pl dom.pl itp. czyli domeny bardzo atrakcyjne, który wartość to dziesiątki lub nawet setki tysięcy złotych. Po co ktoś miałby kupować na aukcji domenę taita.net.pl? Podsumowując – domeny z mało ciekawymi końcówkami są dostępne, mało atrakcyjne – bardzo tanie – z tego co sprawdzałam 1 zł, lub 0 zł za pierwszy rok.

2. ‘jakaś firma z’ – w moim mniemaniu – firma Pana, który właśnie do mnie dzowni. Ponieważ jestem właśnie w trasie, restauracji, na rozmowie z klientem – nie mogę sprawdzić czy rzeczywiście ktoś zarezerwował tę domenę.

3. ‘Pakiet ochronny, polegający na zastrzeżeniu’ – nie ma czegoś takiego jak zastrzeganie domen. Domeny się kupuje. Jest wolny rynek. Ten Pan po prostu kupuje te domeny w naszym imieniu. Co więcej staje się ich właścicielem – On, a nie nasza firma. W przypadku końcówek net.pl, info.pl itp. płaci za to przysłowiowe grosze (choć firmy hostingowe ostatnio podwyższają nawet promocyjne stawki). W pierwszym roku oferta zastrzegania to 230 zł przy kosztach własnych tej firmy w granicach 50 zł?

4. Po zgodzie na taką ofertę jesteśmy dociekliwi – sprawdzamy czy rzeczywiście wszystkie domeny z nazwą naszej firmy zniknęły z wolnego rynku i nikt już w internecie nie zrobi nam krzywdy (heh).

Okazuje się, że domeny z końcówkami info, net, eu – są całkowicie dostępne. Nadal każdy może je sobie wykupić i czynić na nich zło akonto naszej działalności. Dlaczego? Dlatego, że te domeny już nie kosztują 1gr za rok – tylko od 20 zł do 35 zł za rok (stan na styczeń 2012 w promocji).

5. ‘To ustrzeże Pana firmę’ – powiedzmy sobie szczerze – jeśli ktoś będzie chciała nas oczerniać w internecie – prawdopodobnie i tak to zrobi, jest to natomiast nielegalne i choć to trudne ale nie niemożliwe – takie sprawy rozwiązuje się z udziałem policji i sądów.

Prawdopodobieństwo, że ktoś celowo zamieści na domenie taita.net.pl treści oczerniające firmę taita jest moim zdaniem znikome. Dlaczego? Dlatego, że to zajmuje czas; czas to pieniądz – ten, kto mógłby to zrobić więcej zarobi sprzedając ‘ubezpieczenia’ od takich sytuacji. Poza tym domenę, która rzeczywiście ma kogoś oczerniać bardzo łatwo wytropić – ktoś jest przecież jej właścicielem. Dużo łatwiej, niż złośliwy lub nieprawdziwy komentarz na temat naszej firmy na forum internetowym. Chociaż nieprawdziwe komentarze szkalujące firmę też są nielegalne.

Podsumowując: jeśli ktoś rzeczywiście chce robić nam krzywdę poprzez nieuczciwą konkurencję naraża się na duże ryzyko, ma na to łatwiejsze sposoby niż podszywanie się pod domeny i jeśli będzie chciał i tak to zrobi – narażając się na konsekwencje prawne. Oferta ochrony poprzez wykup domen – nie chroni nas prawie przed niczym, tracimy prawo do domen na rzecz kogoś obcego! Kto wie co on z nimi potem zrobi? Gdy za rok np. zechcemy zrezygnować z jego usług? Nie ma od tego ubezpieczenia. Wg. mnie zdecydowanie nie warto.

PS. I jak tu nie dziwić się przedsiębiorcom, którzy nie chcą korzystać z internetu do promocji? Jeśli gdzie się nie ruszysz wszyscy chcą zedrzeć z Ciebie kasę? I koniec końców koszty rosną lawinowo, a zyski w postaci klientów prawie wcale?

Tagi

Kategorie

Najnowsze wpisy

Archiwa

Anna Zajączkowska Opublikowane przez: